Wyszukiwanie
Kadr cierpienia
Marek S. Bochniarz
Pracę Marka Oberländera Getto – monumentalny fryz z roku 1955 – można było oglądać przez dwa miesiące – od kwietnia do czerwca – w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Wydarzenie pod tytułem Kadr cierpienia zorganizowano w ramach programu towarzyszącego akcji społeczno-edukacyjnej Żonkile, upamiętniającej wybuch powstania w getcie warszawskim.


Ekspozycja odbyła się dzięki życzliwości Krystyny Czartoryskiej, historyczki sztuki i kolekcjonerki, która przekazała muzeum w depozyt pracę Oberländera, pochodzącą z jej własnej kolekcji. – Wraz z Joanną Fikus, kierowniczką działu wystaw, czekałyśmy na odpowiedni moment, gdy będzie można ją wystawić. Getto to bardzo delikatna praca na papierze o długości ponad 4,5 metra, wykonana tuszem i gwaszem. Chcieliśmy ją pokazać w formie „one-painting show” [prezentacji pojedynczego obrazu], zwłaszcza że od czasu jej powstania po raz pierwszy została w tym roku pokazana szerszej publiczności – relacjonuje dr Natalia Romik, kuratorka.
Na potrzeby prezentacji fryzu zaprojektowano specjalną szafę wystawienniczą. Możliwość obejrzenia pracy z bliska uwydatnia delikatny charakter użytego materiału. Zwracające uwagę zniszczenie papieru (zagięcia, rozdarcia) może wskazywać na niedbałe obchodzenie się z nią (jako np. szkicem, projektem). Równocześnie odzwierciedla to fatalne losy artysty-emigranta i zawikłane dzieje jego dorobku. Jedną z wielu osobistych tragedii Oberländera było nagłe odebranie mu pracowni, gdy przebywał poza Polską, przez co żona musiała organizować błyskawiczną przeprowadzkę, by uratować zbiór jego prac, pozostawionych w kraju. Jak wspominała Halina Pfeffer-Oberländer:
Ja mieszkałam w pracowni Marka po jego wyjeździe. Pilnowałam po prostu pracowni po jego wyjeździe. Pewnego dnia przychodzi telegram do moich rodziców, którzy mieszkają na Grochowie, że trzeba się stawić tego dnia o tej godzinie w Związku Plastyków. Nie napisali, w jakiej sprawie, tylko: p i l n e. No więc ja rzuciłam wszystkie swoje zajęcia, które miałam wtedy, i pojechałam. Co się okazuje? W przeciągu pięciu czy sześciu dni mamy opróżnić pracownię na ulicy Solnej. Marka pracownię – tam, gdzie Marek miał swoje obrazy, książki, wszystko. Zaktywizowałam sąsiadów, wszyscy mi pomagali wynosić rzeczy. Ocaliłam tylko to, co zdołałam, to znaczy: obrazy, książki i notatki, takie myśli (on zapisywał, co mu przychodziło do głowy)1.
Jednocześnie pieczołowite zabiegi ekspozycyjne podkreślają wartość artystyczną i wyjątkowość Getta, fryzu wstrząsającego pod względem treści, ukazującego szereg nagich postaci – cierpiących dzieci, kobiet i mężczyzn. Tę dbałość o przywrócenie z szacunkiem dzieła publiczności i pokazanie go w odpowiednim kontekście można przy tym potraktować jako symboliczne odwrócenie trudnej sytuacji materialnej, trapiącej Oberländera. Ostatnie kilkanaście lat życia – schorowany, niedoceniony i zapomniany – spędził na emigracji, głównie we Francji, mierząc się z problemami finansowymi i stale składając kolejne wnioski o pomoc finansową. Próbował (zazwyczaj bezskutecznie) sprzedawać swoje obrazy, rysunki i grafiki – prywatnie, działając przez pośredników czy kontaktując się z francuskimi galeriami. W 1966 roku jego dzieła z serii La silhouette humaine osiągały ceny 50–100 franków francuskich. Gdy miał szczęście, to za jedną pracę uzyskiwał 300 franków. W najchudsze lata te symboliczne sprzedaże przynosiły ledwie 600 franków. Jak pisał do rodziny: „Niezwykle trudno sprzedać obrazy, jeśli nie masz koneksji i nie znasz właściwych ludzi”2.
Fryz Getto można było oglądać w Muzeum POLIN w osobnej przestrzeni ekspozycyjnej na poziomie 0, zaadaptowanej pod pokaz specjalny. Dzieło zostało subtelnie oświetlone, wydobyte lampami z panującego w pomieszczeniu półmroku, budującego dramatyzm i wzmacniającego uwagę odbiorcy. Obok pracy usytuowano doskonale wykonaną tyflografikę, pozwalającą zapoznać się z dziełem osobom niewidzącym i niedowidzącym. Na ścianie umieszczono biogram artysty i odwzorowanie jego rysunkowego portretu.
Przy projekcie wystawy z kuratorką współpracowali Piotr Jakoweńko i Sebastian Kucharuk. Bardzo długo rozważaliśmy kolorystykę, aby była odpowiednio dobrana do barw pracy. Rozmawialiśmy z Piotrem Słodkowskim, że pod tym względem, a także formy, Getto to fryz bardzo nowoczesny – nawet z dzisiejszego punktu widzenia, gdy minęło siedemdziesiąt lat od jego powstania. Uwagę zwracają zwłaszcza użyte w nim błękit pruski i fiolet czy obramowania fryzu, budujące efekt głębi. Nasze wewnętrzne rozmowy w zespole stale powracały do tego, jak bardzo nietypowe to dzieło – również i dla samego Oberländera – mówi Romik. – Nie udało nam się rozwiązać zagadki związanej z tą pracą. Bo jak sama nazwa wskazuje – był to szkic dotyczący większego przedsięwzięcia. Czy miał zatem powstać na określonym budynku, w Warszawie? Niestety nie ma już z nami Haliny Pfeffer-Oberländer, wdowy po artyście, ale mam nadzieję, że uda nam się kiedyś odpowiedzieć na to pytanie – dodaje.
Przez lata artysta był wspominany głównie jako współorganizator Ogólnopolskiej Wystawy Młodej Plastyki Przeciw wojnie, przeciw faszyzmowi z 1955 roku i autor jednego prezentowanego na niej obrazu – Napiętnowanych. – Często mówił, że jego pokolenie jest obdarte z marzeń. Ta „obdartość z marzeń” przewija się też oczywiście w jego obrazach dotyczących getta. Dla historyków sztuki jest on z kolei znany jako prekursor, który zerwał z socrealizmem na sławnej wystawie w warszawskim Arsenale. W tym fryzie też dostrzegam tę aurę – powstał zresztą w tym samym roku – zauważa Romik.
Dwa lata temu pod tytułem Klimat odwilży. Obrazy Marka Oberländera ukazała się monografia twórczości artysty, której autorem jest Słodkowski. Trudno przecenić jego żmudną pracę jako historyka sztuki, który – aby odtworzyć szczegóły biografii – wykonał badania podstawowe. Zapoznał się między innymi z wcześniej nieopracowanym archiwum osobistym (zebranym przez Halinę Pfeffer-Oberländer i przekazanym przez nią Archiwum Emigracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu) i aktami Instytutu Pamięci Narodowej, rzucającymi światło na losy tego zagadkowego i enigmatycznego artysty.
Z pomocą urywków informacji i nielicznych dokumentów Słodkowski próbował zrekonstruować doświadczenia Oberländera z okresu II wojny światowej, w tym wcielenie do Armii Czerwonej i zesłanie do kopalni. Ten najbardziej zagadkowy etap życia historyk ujmuje jednak tylko – ale i aż – w formie czterech alternatywnych wersji, obejmujących potencjalny przebieg wydarzeń. Sam Oberländer nigdy do tamtych traumatycznych zdarzeń nie wracał, nie opowiadał też o nich przyjaciołom. Gdy składał podanie o odszkodowanie wojenne, o okresie 1941–1946 pisał bardzo zwięźle (przekreślenia autora):
W 17 roku życia musiałem uciekać przed hitleryzmem [...]. Uciekłem oczywiście do Rosji. Tam bywało wszystko: nieludzko ciężka praca w batalionie pracy albo w lesie, albo w kopalni węgla, albo z kolei w więzieniu, a do tego należy dodać – jako czynnik stały – głód, nędzę, wszy, beznadzieją samotność i lęk przed donosami. [...]
Każdy kto był szczuty, kto zastał zamiast domu – pusty plac ze sterczącym kominem, kto musiał patrzeć, na jak mordowano mu najbliższych, kto był wyrwany z rodziny jak młody pęd z ziemi; kto będąc dzieckiem jeszcze, zaznał piekło na ziemi – nie ma dowodów dla tego żadnego prawa3.
Wracając do Polski, udał się w rodzinne strony. Jak wspominał:
Będąc we Lwowie, udało mi się wskoczyć zajrzeć do miasteczka, gdzie została matka z dwiema siostrami. Dowiedziałem się od sąsiada (HUMENIUK), że niektórych wywieziono, innych zaś rozstrzelano i zasypano kamieniami. Spojrzałem na miejsce, gdzie był dom, w którym została matka i siostry – pośrodku sterczał tylko kikut komina4.
Po dotarciu do Polski udał się do Łodzi, bezskutecznie szukając swojej siostry Reginy, komunistki (z niepotwierdzonych informacji wynika, że została zamordowana w Bełżcu). Udało mu się jednak skontaktować z jej mężem, Józefem Karniolem. W tym czasie nawiązał też – i to już na stałe – kontakt z rodziną mieszkającą w Stanach Zjednoczonych – wujem Benem Schreiberem i jego córką Doris Schreiber, od których otrzymywał pomoc finansową. Czytanie fragmentów ich korespondencji czy wspomnień wdowy Haliny Pfeffer-Oberländer pozwala znacznie lepiej poznać powojenne losy twórcy. Trzeba przyznać, że Słodkowski odmalowuje smutny portret człowieka stale mierzącego się z biedą. I tak na przykład wspomina, że gdy Marek uczył się w liceum plastycznym, to znajdował się w trudnej sytuacji finansowej – i to na tyle, iż znalazł się na liście dwunastu osób w ciężkich warunkach materialnych i wymagających natychmiastowej pomocy, która została wysłana w 1947 roku w piśmie Koła Studentów-Żydów do American Jewish Joint Distribution Committee.
Książka zawiera bardzo dużo takich znaczących i interesujących wspomnień i listów, w tym niepublikowanych zapisków prywatnych artysty. Wyłania się z nich obraz niezwykle wrażliwego człowieka, który wielokrotnie osobiście mierzył się z antysemityzmem i aktami skierowanej przeciw niemu przemocy. Za bycie Żydem został nawet pobity przez swojego listonosza (!). Przełożyło się to na to, iż jako dorosły człowiek bał się ludzi i unikał ich. Wcześnie, już jako dziecko, doświadczył nietolerancji i własnej kruchości. Niezwykle poruszające jest wspomnienie lat szkolnych w Szczercu, do których wracał w notatce z 1964 roku (przekreślenia autora):
Teraz siedzę w klasie, może w trzeciej piątej, może w czwartej szóstej. [...] Jest słonecznie i zdaje się, że to już jesień. Do klasy wkracza policja. Jestem wyrwany z klasy w czasie lekcji – to się rzadko zdarza, prawie nigdy. Staję przed dyrektorem szkoły, a obok niego policjant. Wąchają moje ręce. Wydłubują brud spod paznokci. Bardzo się wstydzę brudnych palców moich. Serce mi bije. Pojawia się pust we mnie nieznana mi pusta przestrzeń między sercem a przeponą.
Nic nie rozumiem. Pytają mnie, dlaczego napisałem w bożnicy „niech żyje komuna”, a w dodatku jeszcze napisałem czymś ohydnym, jakim smarem cieknącym.
Ponieważ nic nie rozumiem, tylko wiem czuję raczej, że posądzają mnie o coś strasznego, o coś, czego nie zrobiłem, więc załamuję się zaczynam płaczę. Ja tego to naprawdę nie zrobiłem! Czy nie widzicie tego? Zajrzyjcie w moje oczy. One nie kłamią. Więc dlaczego mi nie wierzycie?
Ty jesteś parszywy. Odejdź, nie zaglądaj, to nie jest dla ciebie! Wyście zamordowali naszego pana jezusa chrystusa!
Mamo! Kto jest jezus chrystus i dlaczegośmy go zamordowali? Ja nie zamordowałem i Ty też nie, więc?
Moje dziecko, nie zadawaj się z gojami. Mogą Ci zrobić krzywdę. My jesteśmy inni, oni też. Są źli – trzeba ich unikać5.
– Oberländer przeszedł drogę sztetlowego Żyda. Urodził się w Szczercu, położonym niedaleko Lwowa, a zmarł na emigracji w Nicei. Stąd pojawia się pytanie – czy był artystą bardziej awangardowym, czy może sztetlowym? Fryz Getto pozwala nam zrozumieć jego historię – i cofnąć się do Szczerca, do którego artysta często powracał. Był zaangażowany nie tylko w odzwierciedlanie Zagłady. Sam jej zresztą osobiście nie doświadczył. Wiemy, że jako jedyny przeżył ze swojej rodziny w Szczercu – zwraca uwagę kuratorka.
Sam Marek (Mordechaj) Oberländer określał rodzinne miasto jako „mikrokosmos polski” i miejsce, „w którym mieszają się wszystkie narodowości”. Jego rodzina sąsiadowała z mieszkańcami o pochodzeniu ukraińsko-niemieckim i rdzennie polskim. Jako młody człowiek pracował fizycznie. Miał silne poczucie odrębności przez pochodzenie i religię. A przez to, że posługiwał się językiem jidysz i słabo znał polski czy rosyjski, po wyjeździe ze Szczerca sporo problemów przysparzała mu komunikacja – rozmowy, pisanie. Teoretycznie nowa władza zapewniła mu możliwość rozwijania kariery, lecz komunizm odcisnął na nim głębokie piętno, bo przez wiele lat był ofiarą donosów. Po wyjeździe z kraju w latach 60. ubiegłego wieku na nowo doświadczał tej obcości – tym razem jako emigrant. A że nie wypracował wtedy odrębnego, własnego stylu artystycznego, czy może po prostu nie był postrzegany jako taki twórca – nie zrobił też za życia kariery w Europie Zachodniej. Dziś nie pamięta się nawet o wielu jego sukcesach jako artysty i kuratora, gdy przebywał po wojnie w Polsce.
– Dzięki tej publikacji odkrywamy Oberländera na nowo. Piotr Słodkowski przypomina też o jego aktywności kuratorskiej. Miał on zdolność łączenia różnych artystów, pokazywania wspólnie ich prac. To fascynujące, jak bardzo był zaangażowany w obchody upamiętniające powstanie w getcie warszawskim – szczególnie w przypadku dziesiątej rocznicy. Przygotowaną z tej okazji wystawę prezentował w różnych miejscach na świecie, w tym w Amsterdamie i Kopenhadze. Wiemy, że chciał na niej pokazać ewidencję związaną z Zagładą – zestawić swoje obrazy z fotografiami. Zostały one jednak uznane za zbyt drastyczne. Stąd widać, że jego potyczki jako kuratora były bardzo interesujące i pokazywały jego odwagę – mówi Romik.
Z książki można dowiedzieć się między innymi, że w latach 1956–1961 artysta kierował salonami wystawowymi pism „Po Prostu” (1956–1957), „Nowa Kultura” (1957–1959) i „Współczesność” (1960–1961), działającymi w foyer Teatru Żydowskiego. W samych publikacjach ukazywały się też reprodukcje jego prac. Słodkowski zwraca przy tym uwagę, że międzynarodowa działalność kuratorska była przez Oberländera prowadzona „w związku ze staraniami o podtrzymanie pamięci o żydowskim doświadczeniu wojny”6.
Z okazji prezentacji pracy artysty w Muzeum POLIN kuratorka przeprowadziła dyskusję z Piotrem Słodkowskim, Luizą Nader i Agatą Pietrasik, w której został podjęty między innymi temat wizualnej recepcji twórczości Oberländera oraz historia fryzu Getto. Rozmowa została zamieszczona online przez muzeum POLIN7.
  1. P. Słodkowski, Klimat odwilży. Obrazy Marka Oberländera, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2024, s. 98.
  2. Ibidem, s. 91.
  3. Ibidem, s. 59.
  4. Ibidem.
  5. Ibidem, s. 36.
  6. Ibidem, s. 86.
  7. Kadr cierpienia. Dyskusja ekspertów wokół fryzu „Getto” Marka Oberländera, https://www.youtube.com/watch?v=bFIcLMSjCBM&t=5s.

Zobacz też:

Ułatwienie dostępu

Powiększenie tekstu
Powiększenie tekstu
Powiększenie tekstu
Powiększenie tekstu
Kontrast
Kontrast
Interlinia
Interlinia
Interlinia
Interlinia
Odstępy między literami
Odstępy między literami
Odstępy między literami
Odstępy między literami
Podświetlenie linków
Podświetlenie linków
Maska do czytania
Maska do czytania
Podpowiedzi
Podpowiedzi
Kursor
Kursor

Resetuj ustawienia