Wyszukiwanie
Co w branży piszczy? czyli „Sto lat” na setny numer
Krzysztof Modelski
Zacznę od czegoś dla tych, którzy nie czytali tego, co pisałem poprzednio, lub czytali, ale zapomnieli. Tytułowa branża to jidysz, branża jidysz. A ściślej – poświęcony kulturze internetowy periodyk „Yiddish Branzhe” (zob. https://yiddishbranzhe.com/).


Składając życzenia z okazji jubileuszu, spokojnie można życzyć stu lat (albo, żeby było po żydowsku, stu dwudziestu), gdyż setka, która stuknęła periodykowi w grudniu 2025 roku, to nie rocznica urodzin, a okrągła miesięcznica – setny miesiąc istnienia „Yiddish Branzhe”, a więc setny numer czasopisma. Na początek proponuję zajrzeć do „Notatek redaktora” sprzed ośmiu lat. Oto, co pisał twórca „Yiddish Branzhe” Borys Sandler w chwili narodzin pisma, szukając odpowiedzi na pytanie, co może zrobić ktoś piszący w jidysz, gdy mało kto chce jego twórczość publikować:
„W dzisiejszych czasach nie ma problemu. Dzięki Bogu, powstał wirtualny świat, w którym każdy może […] sam publikować i zaprosić do tego wspólnego stołu swoich braci i siostry po piórze. Tak narodził się pomysł stworzenia elektronicznego czasopisma o nazwie „Yiddish Branzhe”.
Po polsku „branża” może oznaczać dziedzinę, ludzi bądź specjalność. Sandler, wyjaśniając nazwę stworzonej przez siebie strony internetowej, branżę zdefiniował jako „wspólnotę, zjednoczoną wspólnymi interesami, ideami i celami” i od razu zadał retoryczne pytanie: „Czy może być coś ponad istnienie żydowskiego słowa i żydowskiego ducha?”. W „akcie założycielskim” „Yiddish Branzhe” Sandler przywołał nazwiska twórców, których już pozyskał do współpracy, oraz zapowiadał, że jego zamiarem jest publikacja tekstów dotyczących żydowskiej historii, literatury, sztuki i kultury, dziedzictwa literackiego oraz przekładów. No i rzecz najważniejsza, tak oczywista, że nie tłumaczył jej nawet: wszystko ma być w języku żydowskim, czyli jidysz.
Jako obserwator i czytelnik po stu comiesięcznych edycjach mogę powiedzieć, że wszystko poszło, jak należy. Nie pozostaje nic innego, jak tylko pogratulować twórcy i redaktorowi „Yiddish Branzhe” i zaśpiewać mu „Sto lat”. Pismo trafia dziś do około tysiąca stałych czytelników i sporej grupy incydentalnych. Na pytanie: dużo to czy mało? – najprościej odpowiedzieć „po żydowsku”, czyli pytaniem: a jakie nakłady mają dziś czasopisma literackie?
Zajrzyjmy teraz do „Notatek redaktora” opatrzonych numerem 100. Sandler, wracając do początków, zwraca uwagę, że „bez ambicji i kreatywnych planów nie da się stworzyć czegoś sensownego”. Tego mu nie brakowało, nie miał natomiast, o czym dalej pisze, budżetu. Poza znajomym z czasów pracy w gazecie „Forwerts” grafikiem, Borysem Budianskim, miał też niewielu współpracowników. Ci ostatni jednak (i to utalentowani) szybko się znaleźli, o czym można się przekonać, wchodząc na stronę internetową pisma. A co z budżetem, czyli mówiąc bardziej dosadnie, z kasą? Znów oddajmy głos Sandlerowi: 
„Jeśli chodzi o budżet, koszty przygotowania materiałów i utrzymania strony pokrywa nasz jedyny, ale bardzo zacny darczyńca, Jewgienij Kisin. W ciągu ostatnich ośmiu lat prawie nikt nie kliknął przycisku DONATE. Wciąż jednak wierzymy w hojność naszych czytelników”. Okazuje się zatem, że sławny pianista J. Kisin wspomniany przeze mnie w poprzednim odcinku „Co w branży piszczy?” jako poeta i prozaik, pojawia się w kolejnej roli – jako sponsor-darczyńca. Z całą pewnością będzie jeszcze okazja, by wrócić do niego.
Wydanie setnego numeru „Yiddish Branzhe” dla wielu stało się okazją do nadsyłania gratulacji. Niektóre z nich opublikowano w setnym, grudniowym numerze „Yiddish Branzhe”. Pozwolę sobie zacytować fragment życzeń od redaktorki naczelnej tygodnika „Birobidżaner Sztern”:
„Osiem lat temu narodziło się nowe wydawnictwo internetowe – piękne, mądre, kreatywne dziecko, które wkrótce stanęło na nogi i pewnie wkroczyło w świat literatury żydowskiej i środków masowego przekazu. […] Przez te wszystkie lata miesięcznik służył dobru języka i kultury żydowskiej. Ale Yiddish Branzhe to nie tylko publikacja. To żywe źródło, most między pokoleniami, dom dla każdego, kto czuje głęboką więź z najbogatszym dziedzictwem języka jidysz”.


Na zdjęciu samolot z Birobidżanu przelatujący nad Ukrainą

Zobacz też:

Ułatwienie dostępu

Powiększenie tekstu
Powiększenie tekstu
Powiększenie tekstu
Powiększenie tekstu
Kontrast
Kontrast
Interlinia
Interlinia
Interlinia
Interlinia
Odstępy między literami
Odstępy między literami
Odstępy między literami
Odstępy między literami
Podświetlenie linków
Podświetlenie linków
Maska do czytania
Maska do czytania
Podpowiedzi
Podpowiedzi
Kursor
Kursor

Resetuj ustawienia